Na początku czerwca odwiedziłyśmy Kraków. Od pierwszej klasy liceum zapowiadałyśmy, że po maturze się tam wybierzemy i dotrzymałyśmy słowa. Nie lada wyczyn, zważywszy na nasze zorganizowanie i 'przepełnione terminarze'. Zajęłam się układaniem planu naszej wycieczki i wyszukaniem ciekawych klubów i restauracji, co bardzo pomogło, nie musiałyśmy już szukać będąc tam i tracąc czas. Pierwszego popołudnia za dużo nie udało nam się zwiedzić, gdyż jak to zwykle bywa podczas podróży - rozpadało się. Zobaczyłyśmy tylko rynek, zajrzałyśmy na Sukiennice, zjadłyśmy pyszne naleśniki z truskawkami w jednym z barów mlecznych.
Drugi dzień to zwiedzanie Zamku. Wybrałyśmy Reprezentacyjne i Prywatne apartamenty królewskie, dowiedziałyśmy się trochę o skandalach, pozazdrościłyśmy mebli i wytwornych balów. Skarbiec i Zbrojownia to szable, miecze, zbroje - co kto lubi, chociaż spodobał mi się płaszcz i wielki miecz Jana III Sobieskiego (o ile się nie mylę ;d ). Wawel Zaginiony czyli archeologiczno -architektoniczne cudo, świetne wizualizacje dawnych portali. Zobaczyłyśmy słynną Damę z Łasiczką, wpatrywałam się w nią jakieś pół godziny i myślę, że mogłabym robić to dłużej, gdyby nie napięty grafik. Zwiedziłyśmy katedrę, odwiedziłyśmy oczywiście Mickiewicza, Słowackiego i Norwida, 3 lata z prof. Rose zobowiązują. Podziemia i groby- przybiłyśmy piątkę Zygmuntowi "Trzymaj się, Stary" i zajrzałyśmy do Dzwonu Zygmunta gdzie pomyślałyśmy życzenia. Zajęło nam to jakieś 5 godzin więc byłyśmy wykończone ale dałyśmy radę zobaczyć jeszcze dziedziniec i muzem Collegium Maius :) Żałuję że nie można robić zdjęć na Wawelu, trochę to absurdalne, myślę, że robienie zdjęć bez włączonej lampy błyskowej nie zaszkodziłoby eksponatom, ale może się nie znam ;d Wieczorem słynny klub Alternatywy 4, gdzie nawet we wtorek było świetne party z hitami z lat 70 i 80. No i Słynna Piwnica pod Baranami, wiadomo, awangarda krakowska.
Na trzeci dzień zaplanowałyśmy Kazimierz -jako że 3 lata język polski (oraz historia) kierował naszymi myślami i był wyznacznikiem naszego wolnego czasu, nie mogłyśmy odpuścić żydowskiej części Krakowa i Synagog. Jednak wspólnie stwierdziłyśmy, że Fabryka Schindlera była najciekawszym punktem programu i powinna się znaleźć w programie każdej wycieczki. Niesamowicie urządzone muzeum, duża dawka ciekawych faktów historycznych. Można było zobaczyć jak wyglądało krakowskie getto, na każdym kroku obejrzeć filmiki, wizualizacje, zdjęcia związane z II Wojną Światową.
Wyjazd bardzo udany, w końcu w pełnym składzie. Szkoda tylko, że pogoda nie zawsze dopisywała i nie zdołałyśmy usiąść nad Wisłą. Cieszę się, że poznałyśmy nie tylko zabytkową i historyczną część miasta, ale także inne miejsca. Kluby czy restauracje oraz wieczorne spacery pozwoliły nam poczuć trochę lepiej ten wyjątkowy klimat Krakowa :).
przypominam również o aukcji kamizelki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz